poniedziałek, Grudzień 10



W Niemczech zatrzymano polskiego pielęgniarza! Jest podejrzany o szokujące i potworne zbrodnie! ZOBACZ JAKIE!

W Niemczech zatrzymano polskiego pielęgniarza! Jest podejrzany o szokujące i potworne zbrodnie! ZOBACZ JAKIE!

Policjanci z Monachium aresztowali polskiego pielęgniarza podejrzanego o zabójstwo swojego podopiecznego i usiłowanie zabójstwa co najmniej czterech innych osób. Niemieccy śledczy podejrzewają, że 36-letni Grzegorz Stanisław Wolsztajn zamordował 87-letniego staruszka, podając mu zbyt dużą dawkę insuliny. Policja opublikowała wizerunek Polaka i poszukuje innych osób , którymi zajmował się pielęgniarz.

36-letni Polak obecnie przebywa w areszcie w Monachium. Za kraty trafił w połowie lutego, po tym, jak w tajemniczych okolicznościach zmarł jego podopieczny. 87-letni emeryt z przedmieścia Ottobrunn umarł w wyniku przedawkowania insuliny. Podejrzenia śledczych wzbudził fakt, że w domu staruszka znajdowały się strzykawki i ampułki z insuliną, pomimo, że nigdy nie chorował on na cukrzycę. Wolsztajn początkowo zapierał się, że leki należą do niego, ale w końcu przyznał, że to on podał insulinę podopiecznemu.

Niemiecka policja podejrzewa, że ta sprawa może być jedynie czubkiem góry lodowej. Z doniesień niemieckich mediów wynika, że 36-latek jest również podejrzany o usiłowanie zabójstwa czterech innych osób. Wszyscy poszkodowani trafili do szpitala, mając bardzo niski poziomem cukru we krwi, pomimo że żadna z tych osób nie chorowała na cukrzycę. Próby zabójstw miały miejsce od czerwca do grudnia ubiegłego roku w Weilheim, Mülheim, Waiblingen i Aresingen.

Jak donosi niemiecka telewizja NTV, Polak pracował jako opiekun od 2008 roku. Działał za granicą – czasami w Anglii, ale częściej w Niemczech. Kontakt z osobami wymagającymi opieki i ich rodzinami nawiązywał za pośrednictwem sieci agencji rekrutacyjnych. Głównym kryterium, dla którego otrzymywał pracę była prawdopodobnie jego tężyzna fizyczna, dzięki której był w stanie podnosić ciężkich ludzi. Po zawarciu umowy, Wolsztajn przenosił się do domu pacjenta i opiekował się nim przez 24-godziny na dobę. Większość umów była jednak rozwiązywana przed czasem. „Nieodpowiednie zachowanie, czasem agresywne” – tak rodziny opisywały 36-latka.

Na razie niemieccy śledczy wiedzą o 20 osobach, którymi opiekował się Polak, ale podejrzewają, że ofiar mogło być więcej. Dlatego proszą o informacje wszystkie osoby, których bliscy mieli z nim kontakt.




skl/fakt24



Uwaga! Oni podszywają się pod znaną firmę kurierską! Bądź czujny!

Uwaga! Oni podszywają się pod znaną firmę kurierską! Bądź czujny!

Oszuści do perfekcji opanowali podszywanie się pod znane firmy. Czasami jest jednak jeden drobiazg, który pozwala rozpoznać oszustwo. Tak jest w tym przypadku, gdy przestępcy podszywają się pod firmę kurierską.

Serwis CERT Orange pisze o nowej kampanii przestępców, którzy podszywają się pod firmę kurierska DHL. Nadawcą wiadomości jest rzekomo “DHL Express (Poland)” – choć adres nadawcy jest już kompletnie inny i już tu powinna zapalić się lampka ostrzegawcza – zaś w treści potencjalna ofiara informowana jest o niezapłaconej fakturze.

“Jak to? Skąd zaległości?” – oszuści liczą, że tak pomyśli ofiara i zaraz kliknie w załącznik. W tym przypadku wystarczy zerknąć na link. Oszuści odsyłają na… Dropboksa. Czyli publiczną chmurę. A jak wiadomo, żadna firma tego nie robi.

Oszustwo nie jest więc może przesadnie skomplikowane, ale to dobra lekcja – warto zwracać uwagę nawet na najdrobniejsze szczegóły. W ten sposób rozpoznamy oszustów. A w razie wątpliwości najlepiej zawsze skontaktować się z firmą, która rzekomo się z nami kontaktuje. Ale danych do kontaktu szukajmy na oficjalnych stronach, a nie odpisując do niepewnego nadawcy.

hj/o2.pl







UWAGA! Chińska stacja kosmiczna spadnie na Ziemię. ZOBACZ gdzie dokładnie! ZDZIWISZ SIĘ!

UWAGA! Chińska stacja kosmiczna spadnie na Ziemię. ZOBACZ gdzie dokładnie! ZDZIWISZ SIĘ!

Chińska stacja kosmiczna TianGong-1, ważąca 8,5 tony, spadnie na Ziemię około 10 kwietnia tego roku. Ze względu na nieco chaotyczny ruch obiektu w końcowej fazie deorbitacji, nie da się przewidzieć dokładnie kiedy i gdzie upadną szczątki.

Amerykańscy eksperci korzystający z danych z US Space Monitoring System,  wydali prognozę w sprawie upadku TianGong-1, która będzie stale aktualizowana. Ich zdaniem stacja kosmiczna spadnie 10 kwietnia. Z kolei Europejska Agencja Kosmiczna (ESA),  w swojej prognozie zapewnia tymczasowe „okno”, w którym to zdarzenie może nastąpić na czas od 25 marca do 17 kwietnia.

Fragmenty stacji, niespalone w gęstych warstwach atmosfery, mogą dosięgać powierzchni Ziemi. Najprawdopodobniej upadną na któryś z oceanów. Nie można jednak wykluczyć upadku na ląd. Ostatnio fragmenty chińskiej rakiety kosmicznej spadły na jeden z domów w państwie środka. Tym razem strefa zagrożenia jest znacznie większa.

Biorąc pod uwagę nachylenie orbity stacji (42,7 stopnia), groźba upadku jej niespalonych w gęstych warstwach atmosfery fragmentów,  istnieje dla regionów położonych geograficznie pomiędzy 43 stopniami szerokości geograficznej południowej i 43 stopniami szerokości geograficznej północnej.

Stacja orbitalna TianGong-1 została uruchomiona 29 września 2011 roku. Stanowi ona kamień milowy chińskiego programu kosmicznego w drodze do stworzenia dużej stałej stacji kosmicznej. W czasie przebywania na orbicie na jej pokładzie znajdowały się dwie ekspedycje załogowe. We wrześniu 2016 r. okazało się, że Chiny straciły nad nią kontrolę i rozpoczęła chaotyczną deorbitację.

ssd/zmianynaziemi.pl







W Katowicach obrazki jak z filmu! Pościg, strzały i ranny policjant! ZOBACZ!

W Katowicach obrazki jak z filmu! Pościg, strzały i ranny policjant! ZOBACZ!

W Katowicach policjant został potrącony podczas próby skontrolowania kierowcy. Mundurowi oddali strzały w kierunku oddalającego się samochodu, ale siedzący za kierownicą 23-latek nie zamierzał się zatrzymać. Pościg zakończył się dopiero wtedy, gdy mundurowym udało się zajechać drogę uciekinierowi.

Do scen rodem z gangsterskiego filmu doszło w nocy w Katowicach. Tuż po godzinie 23.00 śląscy wywiadowcy zwrócili uwagę na samochód stojący przed jednym z budynków. Podejrzane wydało im się to, że pojazd miał włączone światła. Policjanci dali mężczyźnie sygnał, by zatrzymał się do kontroli. Gdy mundurowi zbliżyli się do samochodu i okazali legitymacje, kierowca ruszył, a policjanci podjęli pościg.

– W pewnym momencie kierujący hondą civic zatrzymał auto. Policjanci zachowując szczególne środki ostrożności, podeszli do mężczyzny chcąc go wylegitymować. Mężczyzna był nerwowy, nie chciał wyłączyć silnika i poddać się poleceniom. Gdy policjant otworzył drzwi i chciał go obezwładnić, wtedy ponownie ruszył. Ciągnął za sobą policjanta kilka metrów, po czym przejechał po jego stopie – relacjonują katowiccy stróże prawa.

 

Kierowca nie reagował na żadne sygnały, ani okrzyki. Policjanci oddali strzały, które trafiły w samochód, ale nie powstrzymały kierowcy, który uciekał ulicą Korfantego w kierunku centrum. W końcu policjanci zajechali mu drogę, uniemożliwiając dalszą ucieczkę. – Kierowca został zatrzymany. Okazał się nim 23-letni mieszkaniec Bytomia, który trafił do policyjnego aresztu. Potrącony policjant, trafił do szpitala, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy – dodają mundurowi.

hg/fakt24.pl