poniedziałek, Grudzień 10



Szokujące, nowe fakty ws. tragedii w Poznaniu! ZOBACZ co znaleziono!

Szokujące, nowe fakty ws. tragedii w Poznaniu! ZOBACZ co znaleziono!

Jedną z ofiar wybuchu gazu w poznańskiej kamienicy jest kobieta, która tam nie mieszkała. Miała tylko wyprowadzić pieska przyjaciółki. W tym czasie Beata J. leżała już martwa w mieszkaniu. Jej zazdrosny mąż z którym nie chciała dalej żyć, wpadł w szał i z niewyobrażalnym wręcz sadyzmem zamordował swoją żonę.

Magda J. (†42 l.) przyszła tylko po to, żeby wyświadczyć przysługę swojej przyjaciółce. W tym czasie Beata J. (†41 l.) już nie żyła. Beata dała Magdzie klucze do mieszkania. Obie uzgodniły, że Magda wyprowadzi na spacer jej ukochanego psa Mikiego, bo Beata miała w niedzielę na krótko polecieć o 6.40 do Anglii. W kamienicy przy ul. ul. 28 Czerwca 319 Magda była z mężem po wpół do ósmej.

– O godz. 8.30 mieli rozpocząć pracę na pobliskim targowisku. Robert został na dole, a Magda próbowała otworzyć drzwi. Jednak coś je blokowało – opowiada jedna z lokatorek kamienicy, która wszystko słyszała.

Do eksplozji doszło po zapaleniu światła

Magda wezwała na pomoc męża. To on otworzył drzwi siłą. Już z korytarza miał zobaczyć potwornie zmasakrowane, pozbawione głowy, ciało Beaty. – Zapalił więc światło i wtedy rozległ się straszny huk – dodaje sąsiadka.

Potężny wybuch wstrząsnął całą kamienicą. Jedna czwarta dużego budynku dosłownie złożyła się jak domek z kart. Ludzie zostali uwięzieni pod rumowiskiem. Słychać było przeraźliwe krzyki i jęki. Magda J. zginęła pod gruzami. Jej los podzieliła starsza pani mieszkająca na ostatnim piętrze, jak również dwóch innych lokatorów.

Robert J., mąż Magdy (†42 l.), z poważnymi poparzeniami ciała trafił do szpitala w Nowej Soli. Jest w bardzo ciężkim stanie. W szpitalu jest bezwzględny oprawca Tomasz J. (43 l.), który doprowadził do tej tragedii. To mąż Beaty J. Wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że została zabita.

Prokuratura i policja nie zaprzeczają ustaleniom Faktu. – Sprawdzamy wszystkie możliwe wątki tej sprawy. Nie wykluczamy więc, że wybuch mógł mieć na celu zatuszowanie zbrodni – mówi Magdalena Mazur-Prus z poznańskiej prokuratury. Śledczy poszukują narzędzia, którym została okaleczona i zamordowana Beata J.

WIECEJ TUTAJ







Czarna seria ataków nożowników !

Czarna seria ataków nożowników !

– Prawdopodobnie nie ma związku między dwoma atakami z użyciem noża, do których doszło w Wiedniu – podała policja. W obu atakach ciężko ranione zostały cztery osoby – troje to członkowie austriackiej rodziny.

Do pierwszego ataku doszło przed japońską restauracją, na handlowej ulicy Praterstrasse, nieopodal stacji metra.

Rzecznik wiedeńskiej policji Patrick Maierhofer podaje, że napastnik ranił nożem parę Austriaków w wieku 67 i 56 lar oraz ich 17-letnią córkę. Ofiary doznały ciężkich ran; obecnie znajdują się w placówce medycznej.

Maierhofer podkreśla, że motyw ataku nie jest znany. Napastnikowi udało się zbiec. Przed restauracją doszło do przepychanek i kłótni między kilkoma osobami, następnie miał miejsce atak.

Niedługo po tym zdarzenie, w niedalekiej odległości doszło do kolejnego ataku. 20-letni mężczyzna pochodzący z Czeczenii został poważnie raniony ostrzem. – Aresztowaliśmy Afgańczyka, podejrzanego o ten atak – poinformował w środę późnym wieczorem rzecznik wiedeńskiej policji.

Rzecznik podaje, że nie ma związku miedzy oboma atakami.

shj/tvp info







ZOBACZ ten film! Jest usuwany w Niemczech ze wszystkich serwerów. Oto imigrant w akcji!

ZOBACZ ten film! Jest usuwany w Niemczech ze wszystkich serwerów. Oto imigrant w akcji!

Na Twitterze pojawiło się nagranie, które zostało zarejestrowane w niemieckim obozie dla uchodźców. Widać na nim imigranta, który w brutalny sposób bije kobiety. Jedna z nich próbuje się bronić. … 

Film jest usuwany z niemieckich stron internetowych od razu, jak się pojawi. Niemiecki rząd nie chce dopuścić by prawda odnośnie imigrantów i ich braku przyjęcia niemieckiego prawa i kultury, wyszła na jaw.

Cenzura politycznej poprawności pracuje całą dobę.

ZOBACZ wstrząsające video:

 







W Niemczech zatrzymano polskiego pielęgniarza! Jest podejrzany o szokujące i potworne zbrodnie! ZOBACZ JAKIE!

W Niemczech zatrzymano polskiego pielęgniarza! Jest podejrzany o szokujące i potworne zbrodnie! ZOBACZ JAKIE!

Policjanci z Monachium aresztowali polskiego pielęgniarza podejrzanego o zabójstwo swojego podopiecznego i usiłowanie zabójstwa co najmniej czterech innych osób. Niemieccy śledczy podejrzewają, że 36-letni Grzegorz Stanisław Wolsztajn zamordował 87-letniego staruszka, podając mu zbyt dużą dawkę insuliny. Policja opublikowała wizerunek Polaka i poszukuje innych osób , którymi zajmował się pielęgniarz.

36-letni Polak obecnie przebywa w areszcie w Monachium. Za kraty trafił w połowie lutego, po tym, jak w tajemniczych okolicznościach zmarł jego podopieczny. 87-letni emeryt z przedmieścia Ottobrunn umarł w wyniku przedawkowania insuliny. Podejrzenia śledczych wzbudził fakt, że w domu staruszka znajdowały się strzykawki i ampułki z insuliną, pomimo, że nigdy nie chorował on na cukrzycę. Wolsztajn początkowo zapierał się, że leki należą do niego, ale w końcu przyznał, że to on podał insulinę podopiecznemu.

Niemiecka policja podejrzewa, że ta sprawa może być jedynie czubkiem góry lodowej. Z doniesień niemieckich mediów wynika, że 36-latek jest również podejrzany o usiłowanie zabójstwa czterech innych osób. Wszyscy poszkodowani trafili do szpitala, mając bardzo niski poziomem cukru we krwi, pomimo że żadna z tych osób nie chorowała na cukrzycę. Próby zabójstw miały miejsce od czerwca do grudnia ubiegłego roku w Weilheim, Mülheim, Waiblingen i Aresingen.

Jak donosi niemiecka telewizja NTV, Polak pracował jako opiekun od 2008 roku. Działał za granicą – czasami w Anglii, ale częściej w Niemczech. Kontakt z osobami wymagającymi opieki i ich rodzinami nawiązywał za pośrednictwem sieci agencji rekrutacyjnych. Głównym kryterium, dla którego otrzymywał pracę była prawdopodobnie jego tężyzna fizyczna, dzięki której był w stanie podnosić ciężkich ludzi. Po zawarciu umowy, Wolsztajn przenosił się do domu pacjenta i opiekował się nim przez 24-godziny na dobę. Większość umów była jednak rozwiązywana przed czasem. „Nieodpowiednie zachowanie, czasem agresywne” – tak rodziny opisywały 36-latka.

Na razie niemieccy śledczy wiedzą o 20 osobach, którymi opiekował się Polak, ale podejrzewają, że ofiar mogło być więcej. Dlatego proszą o informacje wszystkie osoby, których bliscy mieli z nim kontakt.




skl/fakt24